piszę o sztuce, pokazuję sztukę, trochę swoją, trochę cudzą, znaną i mniej znaną


Warto też zajrzeć tu:
malarstwo Anny Maciąg



O autorze:
Seweryn Lipiński, tu i ówdzie znany także jako kratke.
Zajmuję się wieloma rzeczami, pośród których malarstwo, uprawiane tak czynnie jak i biernie, zajmuje ważne miejsce.
Na blogu umieszczam wyłącznie autorskie teksty o sztuce, mam nadzieję że czytanie ich sprawi Wam przyjemność, zainspiruje... Być może coś więcej.

Moje obrazy można oglądać też tu:
mój variart czyli galeria


RSS
sobota, 29 czerwca 2013

Nie lubię, gdy cytuje się ludzi, mówiących na temat, o którym pojęcia nie mają, tylko dlatego, że są lub byli sławni.
Gdy artysta wypowiada się o sztuce... To coś innego, bo mówi o tym, czym się faktycznie zajmuje. I choć Henri de Toulouse-Lautrec stwierdził, że "malarstwo jest jak gówno, to się czuje, ale nie tłumaczy", to warto chyba czasem posłuchać.
I oczywiście popatrzeć.

Georges Braque - malarz, grafik, rzeźbiarz. Francuz, żył w latach 1882-1963. W mojej opinii niedoceniony, a przecież to on, wespół z Picassem, był prekursorem kubizmu, kierunku, który można lubić lub nie, ale nie da się mu odmówić znaczenia i wpływu na sztukę dziś. Choć przyznać muszę, że moim ulubionym jego obrazem jest ten z okresu, gdy Braque malował jeszcze w duchu fowi. Od niego to własnie zaczynam, a głos oddaję Autorowi. 


Pejzaż z Estaque; 1906

"Jedyne, co jest coś warte w dziele sztuki: to, czego nie można wytłumaczyć."


Port w Normandii; 1909

"Gdy zaczynam, wszystko wydaje mi się pokryte jak gęstym kurzem - białym płótnem. Odkurzam więc pędzlem błękit, zieleń, czerwień. Gdy skończę odkurzanie, obraz jest gotowy."


Martwa natura z "Le Jour"; 1929

"Nauka uspokaja. Sztuka jest po to, by denerwować."

Pasjans; 1942

"Postęp w sztuce, to nie powiększenie obszaru - to uświadomienie sobie ograniczeń."

Czarna ryba; 1942

piątek, 31 maja 2013

Z innej, bo niepastelowej.
I kolorowej też nie.
Choć trochę w nawiązaniu do czerni i bieli w moim poprzednim wpisie.


Seweryn Lipiński - Lustereczko powiedz przecie; 2008; technika własna/dykta; 27,5x30 cm.

Dłubanie dłutkami w dykcie i akrylowe kombinacje, czyli technika własna, wynaleziona w przypadku.
A kluczowe jest zawsze to, by przypadek nie był przypadkowy.


Seweryn Lipiński - Ptaki i...; 2008; technika własna/dykta; 27,5x30 cm.

23:25, seweryn.lipinski
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 30 kwietnia 2013

Być może wstyd się do tego przyznać, ale powiem szczerze - Mariano Fortunyego Marsala do niedawna nie znałem. Kilka dni temu na wystawę jego rycin w Muzeum Narodowym w Gdańsku przybyłem, zobaczyłem i się zachwyciłem. Bilet na wystawę cytuje Teofila Gautiera (uwaga na marginesie - "Kapitana Fracasse" wspominam z dzieciństwa jako naprawdę fajną lekturę:)), który powiedział: "Jako twórca rycin dorównuje Goi i przybliża się do Rembrandta". Widziałem na żywo grafiki Goi, Piranesiego, Picassa, Durera...

I tak, to jest ten poziom.

Anachoreta

Tym bardziej graficzny dorobek Fortunyego docenić należy z uwagi na jego skromność. Przypisuje mi się jedynie 35 rycin, a część z nich jest bardzo niewielka w wymiarach. Niezależnie jednak od wielkości fizycznej, każda zachwyca. Techniczna biegłość, przywiązanie do szczegółu, a jednak lekkość i swoboda. Wiele tu prac o tematyce orientalnej i to przy nich spędziłem najwięcej czasu. To naprawdę niesamowite, jak można było pokazać przytłaczające marokańskie słońce tylko w czerni i bieli.

Gwardia kasby w Tetuanie

Piękne są te prace, a klimat niektórych nierealny, w rejony fantastyczne się wręcz zapuszczający. Wystarczy spojrzeć na "Anachoretę" umieszczonego w przedziwnym pejzażu z żyjącymi drzewami pod niebem niemal złowieszczym, czy niepokojący korowód "Straży nocnej", w którego cieniach można niemal drugi obraz wypatrzyć...


Straż nocna

Ale najbardziej spodobała mi się jednak inna grafika, prosty w temacie "Botanik". Niby zwykła scena, ale sposób w jaki Artysta pokazał różnorodność tej splątanej roślinności, jest powalający. Tak, przy tej pracy można i warto spędzić wiele minut, zachwycając się jej każdym szczegółem.

Botanik

Wielka szkoda, że Mariano Fortuny żył jedynie 36 lat. Jego dzieło chciałoby się chłonąć znacznie dłużej i w znacznie większej dawce. Jestem pewny, że gdyby nie tak wczesna śmierć, to jego nazwisko mogłoby być znacznie bardziej rozpoznawalne. No ale, tyle jest, ile jest. Naprawdę warto odwiedzić gdańską Zieloną Bramę, wystawa trwa do 23 czerwca, więc jest jeszcze trochę czasu. A ja ze swojej strony dziękuję Muzeum Narodowemu w Gdańsku za to odkrycie i... Czekam na kolejne wystawy:)

PS. A dzięki Google Art Project, tu możecie niektórym pracom Fortunego przyjrzeć się z BARDZO bliska.

niedziela, 31 marca 2013

Mój ostatni wpis spowodował katastrofę pogodową. Z tego właśnie powodu dziś wysyłam akwarelową pocztówkę z Polinezji i liczę na szybkie zmiany. 


Seweryn Lipiński - Moorea (Polinezja); akwarela/papier; ok. 15x10 cm.

Papuga doktora Dolittle nazywała się Polinezja:)
Ale nader wszystko, na wyspach Polinezji wiele lat spędził jeden z tych, których nieustannie i od zawsze podziwiam. Paul Gaugin. 


Paul Gauguin - Góry Tahiti; olej/płótno; ok. 92x68 cm.

czwartek, 28 lutego 2013

Seweryn Lipiński

Zima się kończy... Aczkolwiek wolno, jak dla mnie stanowczo zbyt wolno. Śnieg topnieje, generalna chlapa... Nie ma lekko, choć przyznać trzeba, iż wczorajszy, wreszcie słoneczny dzień stanowczo poprawił mój nastrój. A trzeba w tym miejscu zaznaczyć, iż kratkowe samopoczucie jest nader meteowrażliwe.
Zasadniczo z zimą jest tak, że bywa piękna, potrafi zachwycić, ale jej końcówka niemal zawsze upływa pod hasłem: "A pójdźże stąd wreszcie i wróć (ewentualnie) w grudniu!".
Skąd taki wstęp? Ponieważ na dziś zaplanowałem wpis przekorny. Odtrutkę na roztopy, na wszechobecną wilgoć, mokre buty i uprawianie klasycznego sportu sezonowego znanego jako "nie daj się ochlapać samochodom". Zaprasza zima, za jaką jeszcze zdążymy zatęsknić, i to na pewno wcześniej niż w grudniu, zima... We Francji.
We Francji? Hej, zaraz, przecież tam jest ciepło!
No cóż. I tam pada śnieg, i tam bywa mróz. A przecież pięknie skrzy się szron w świetle poranka, słońce w śnieżnym pejzażu też efektownym bywa, a zimowy krajobraz potrafi zaskoczyć całkowitą przemianą w ciągu kilku minut... Jeżeli dodamy do tego impresjonizm, więc kierunek, dla którego łapanie takich właśnie ulotnych chwil było fundamentem, to już chyba jasne jest, skąd tytułowa zima we Francji:)

Idea wpisu jest taka, że wybrałem po jednym zimowym obrazie czterech klasyków. Na początek Claude Monet. Bez niego impresjonizm nie miałby swej nazwy, więc w pełni zasłużył na to, by i tu być pierwszym. Zwłaszcza, że gdybym miał wybrać tylko jeden obraz do tego wpisu, to byłaby to właśnie "Sroka".


Claude Monet - Sroka; 1869

Piękny, ciepły obraz. Spokój zimowego pejzażu, gra kolorów, światło spływające po gałęziach i układające się na śniegu, i do tego zaskakujące, oddane z niezwykłą lekkością detale. Beczka, kominy... No i ta sroczka, wisienka na torcie. Arcydzieło, nie mam co do tego żadnych wątpliwości…

Drugim będzie Alfred Sisley. Tu wybór był już trudniejszy, jego obrazy z Louveciennes (zwłaszcza niezwykle nastrojowa, intymna wręcz, praca z 1878) są naprawdę świetne. Postawiłem jednak na Port-Marly. Trochę pewnie z sentymentu (wiele lat temu namalowałem jego pastelową kopię, na dodatek z powodu jej kiepskiej jakości, w kompletnie innej palecie), ale przede wszystkim dlatego, że to po prostu piękny obraz.


Alfred Sisley - Port-Marly, śluza pod śniegiem; 1876

Jest tu wszystko, świetnie poukładany kolor, stabilna kompozycja, a w to wszystko wbudowana scenka rodzajowa i kilka dodanych jakby od niechcenia mistrzowskich niuansów (dym na tle drzew...). U Sisleya cenię bezpretensjonalność, jego obrazy są namalowane w sposób niewymuszony, jakby „po prostu”. Harmonia, elegancja, na mnie to działa.

Kto teraz? Auguste Renoir. Szczerze mówiąc, niezbyt go lubię. Za dużo słodyczy, za mało charakteru. Za dużo rozmycia, za mało konkretu. Za dużo podobnych twarzy. Nie odmawiam mu talentu, zwyczajnie większość jego prac do mnie nie trafia. Co nie zmienia faktu, że akurat tę zimę udało mu się namalować piękną.

Auguste Renoir - Pejzaż w śniegu; 1875

Obraz z bliska niemal abstrakcyjny, z daleka natychmiast układa się w całość. Jest nastrój, jest światło, gra tu wszystko. Zgaszone zielenie w cieniach, w oświetleniu przechodzące w żółcie, wibrujący pędzel, no i architektura wyłaniająca się w tle. Piękna praca, przyznaję, że to jeden z moich mój ulubionych Renoirów.

Na koniec Camille Pissarro. Miałem tu trochę dylemat, bo jego Czerwone dachy, obrazem wspaniałym niewątpliwie będące, to teoretycznie pejzaż zimowy. Jednak to nie taka zima, jakiej dziś szukam, więc padło na inną pracę.


Camille Pissarro - Droga, zimowe słońce i śnieg; 1870

Obraz dla niego dość charakterystyczny, miejsce niczym się niewyróżniające, scena także typowa. Pissaro w swoich pracach często stawiał na "zwykłość" tematu, krytyka zresztą czyniła mu z tego powodu zarzuty. Ja jednak twierdzę, że jego wielkość w tym właśnie się objawiała, że każdy motyw potrafił on przekształcić w coś niezwykłego i odnaleźć jego głębię. Mnie jego pejzaże, zwłaszcza wiejskie, chyba tym właśnie najbardziej urzekają. Tak jak i ten obraz.

    Teraz pozostało zaczekać na wiosnę:)


czwartek, 31 stycznia 2013
A kiedyś, po tych dwóch obrazów zmalowaniu, powiedziało mi się tak.
Lubię pejzaż, bo chyba niczego innego lepiej nie widzi mi się tak, jak się widzi, a nie tak, jak wygląda.


Seweryn Lipiński - Pejzaż A; 2008; pastel/papier; 22x16 cm.

I można się zagubić i odnaleźć całkiem gdzie indziej. W innym obrazie, w innym pejzażu. Czasem trochę tym z początku, a czasem istniejącym...
Całkiem nigdzie.


Seweryn Lipiński - Pejzaż B; 2008; pastel/papier; 22x16 cm.

19:26, seweryn.lipinski
Link Komentarze (1) »
środa, 12 grudnia 2012
Na dziś wpis z kategorii przypominająco-relacjonujących.

A to dlatego, że jeszcze tylko przez tydzień (do 20 grudnia) w holu Biblioteki Uniwersyteckiej przy ul. Michała Oczapowskiego 12b można oglądać II Wystawę Artystów Nieprofesjonalnych Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego w Olsztynie.

Na wernisaż zapraszałem tu, natomiast relacje poczytać i zdjęcia obejrzeć można tu (e-gazeta uniwersytecka) i tu (Olsztyn24), natomiast pod tym linkiem można obejrzeć filmową relację z wernisażu zrealizowaną przez tvkortowo.
10:31, seweryn.lipinski
Link Dodaj komentarz »
piątek, 30 listopada 2012
Jesień przyszła, poszła prawie, ciepła była...
I taki obrazek.
Z tęsknoty za latem.
I tytułem także letni, ale jesieni bardziej chyba pasujący,

bo i klimat, i chmury, i klucz, i ugry.
Więc niech teraz właśnie będzie.


Seweryn Lipiński - Sen nocy letniej; 2006; olej/dykta; ok. 30x20 cm.

"Sen nocy letniej", sztuka Williama Szekspira, w moim obrazie treści jej nie ma, tylko tytuł, nie przeze mnie nadany.


Strona tytułowa pierwszego wydania sztuki.

A kto jeszcze?
Jest William Blake i ostatnia scena sztuki, jakże lekka, zwiewna, i inna niż ten klasyczny, jak dla mnie nieco zbyt ciężki, Blake.


William Blake - Oberon, Tytania i Puk z tańczącymi wróżkami

Albo John Anster Fitzgerald i jego letnia noc niemal jak przez Boscha śniona. Obraz  inny niż sztuka, znacznie cięższy. Z własną mitologią, nowymi bohaterami, kolorystycznie doskonały, te karminy, cynobry i tyle mroku, a tak przecież tu świetliście. I te szczegóły, szczególiki, do odkrycia, do smakowania, jeden po drugim... Na długo starczy.

John Anster Fitzgerald - Ślub Oberona i Tytanii

I jeszcze Joshua Reynolds i Puk o niesamowitym spojrzeniu, znów całkiem nie taki jak w mojej głowie widziany, no ale ten wzrok, ten charakter, no pięknie, pięknie i już.


Joshua Reynolds - Puk (Puck)

Byle do wiosny:)
poniedziałek, 15 października 2012
Mniej więcej rok temu pisałem o I Wernisażu Artystów Nieprofesjonalnych Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego w Olsztynie (tu zapowiedź, a tu filmowa relacja). W drugim z tych wpisów wyraziłem też nadzieję, że inicjatywa ta nie okaże się jednorazową, a dziś z przyjemnością informuję o tym, że już jutro, czyli 16 października, podobno;) około godziny 12.30 (bezpośrednio po uroczystościach z okazji Dnia Edukacji Narodowej) odbędzie się otwarcie II Wystawy Artystów Nieprofesjonalnych UWM (grupa ta jest od jakiegoś czasu znana także pod pod moim skromnym zdaniem znakomicie wymyślonym i bardzo fajnie nawiązującym do tradycji uniwersytetu skrótem ART - Artystyczna Rezerwa Twórcza:)).
Wystawę
 pod patronatem JM Rektora prof. dr. hab. Ryszarda J. Góreckiego, podobnie jak rok temu, obejrzeć można w holu Biblioteki Uniwersyteckiej przy ul. Michała Oczapowskiego 12b.



Serdecznie zapraszam wszystkich zainteresowanych tym nieco innym obliczem pracowników uniwersytetu. Prace
 już teraz można oglądać na I piętrze biblioteki, a technik, podobnie jak rok temu, jest całe mnóstwo (rysunek, malarstwo, grafika, rzeźba wszelaka, decoupage, haft, batik, gobeliny, ceramika, wycinanki...). Czyli dla każdego coś miłego:)







Uczestnicy tegorocznej wystawy:
  • Ewa Bednarska
  • Marta Bulik
  • Stanisław Czachorowski
  • Danuta Domska
  • Teresa Dziedzic
  • Waleria Grzesiuk
  • Maria Fafińska
  • Jacek Faruga
  • Anita Franczak 
  • Czesława Jabłonowska 
  • Antoni Jarczyk
  • Teresa Kosman
  • Alicja Kurzątkowska
  • Seweryn Lipiński
  • Marian Michałowski
  • Michał Ostrowski
  • Tadeusz Rawa
  • Anna Szepelska-Sell
  • Jadwiga Szeremeta
  • Agnieszka Szulich
  • Jolanta Uradzińska
  • Aleksander Wołos
  • Magdalena Wyspiańska
  • Bogusław Zdanowski



A co ja tym razem pokazuję?
Takie oto sześć pasteli, które z pewnością na żywo widziane prezentują się znacznie lepiej, co każdemu polecam sprawdzić na własne oczy;)


22:26, seweryn.lipinski
Link Komentarze (1) »
niedziela, 30 września 2012
Oto Kredka.
Kredka ma białą łapkę prawą, i krawat, też biały. Jest jamnikiem.


Seweryn Lipiński - Kredka; 2007; pastel/papier; ok. 20x20 cm.

I rządzi. Albowiem jamniki rządzą. Taka zasada. I są groźne jak niewiemco i niewiemkto.


Seweryn Lipiński - Kredka skacze i zabija; 2007; pastel/papier; ok. 20x25 cm.

No.
:)
17:00, seweryn.lipinski
Link Dodaj komentarz »